• Wiesław Pietruszak

„Jakiż to piękny kraj – Polska”Piotr Szychowski zaczarował publiczność Wielenia



W sobotę 27 sierpnia odbył się koncert Letnich Spotkań Kameralnych Wieleń 2022, w którym wystąpi Piotr Szychowski z repertuarem romantycznym. Bieżący rok, decyzją parlamentu, został ogłoszony Rokiem Polskiego Romantyzmu. Myśl romantyków miała wielki wpływ na nasze działania. Powstania były efektem tamtej myśli, a po śmierci Mickiewicza i Słowackiego ich literatura towarzyszyła kolejnym pokoleniom, jako motto życia. Znamy to z „Kamieni na szaniec”, ale wcześniej z „Latarnika”. Rozpoczął ten okres Adam Mickiewicz wierszem „Oda do młodości”: „Młodości! ty nad poziomy/Wylatuj, a okiem słońca/ Ludzkości całe ogromy/ Przeniknij z końca do końca!”. Zgrzybiałym starcom rzucał w twarz słowa: „Niechaj kogo wiek zamroczy, chyląc ku ziemi poradlone czoło, takie widzi świata koło, jakie tępymi zakreśla oczy.” No, cóż! Autor miał wtedy 23 lata i rozprawiał się ze skostniałym czasem przeszłym, bo w tym wieku jeszcze nie ma się świadomości, że miną szybko dwie, trzy dekady, a przyjdą nowe pokolenia, które tymi samymi słowami zwrócą się kiedyś do wieszcza. Twórczość romantyków towarzyszyła nam także w czasach stanu wojennego. Myślę, że w okresie powojennym, gdy próbowano przerobić nas na wzór człowieka radzieckiego, właśnie literatura przemawiała do nas najsilniej, bo czytając Kochanowskiego, Mickiewicza, Słowackiego, Norwida, Prusa, Żeromskiego, Orzeszkową, Sienkiewicza bardzo utwierdzaliśmy się w tym, co stanowiło o Polsce, a mówiąc za Słowackim upewnialiśmy się, że „płaszcz na naszym duchu był nie wyżebrany, lecz świetnościami naszych dawnych przodków świetny”. Byliśmy ciągle częścią świata i kultury zachodniej. Należę do pokolenia, któremu głęboko w serce zapadło wołanie Jana Pawła II, by „całe to dziedzictwo, któremu na imię jest Polska, przyjmować z wiarą, nadzieją i miłością”. Oczywiście literaci mają tę zaletę, że idealizują naród. My skupimy się na największym polskim romantyku, Fryderyku Chopinie, który trochę wcześniej niż Adam Mickiewicz, zachwycał swoją grą. Nasz wybitny kompozytor nie tylko trafił pod strzechy, lecz także na salony świata. Tego dnia w kościele pw. NMP i św. Michała Archanioła w Wieleniu usłyszeliśmy utwory nie tylko Fryderyka, ale także Roberta Schumanna, który o Polaku powiedział „Panowie, kapelusze z głów, oto geniusz”. Innym kompozytorem, który przyjaźnił się z Chopinem był Franciszek Liszt, który po śmierci przyjaciela urządził jemu pogrzeb i zafundował pomnik. Sądzę, że tak, jak literatura pozwoliła nam trwać na straży polskości, tak muzyka wielkiego polskiego mistrza fortepianu raziła wcale nie słabiej, a kto wie czy nie silniej. Jak powiedział o muzyce Chopina Schumann, „były to wśród kwiatów ukryte armaty”. Nie bez przyczyny zaborcy zabraniali oficjalnie grać lub śpiewać utwory geniusza znad Wisły. Trzeba też pamiętać, że po obu powstaniach trwał przez minimum trzy dekady stan wojenny, a ilość stanu szlacheckiego, najbardziej pielęgnującego tradycje narodowe spadła z 200000 do zaledwie 17000. Wyniszczono po obu powstaniach ponad 85%. Dekadę po roku 1863 powoli zaczęło się to odradzać. Romantyzm miał wiele postaci i trwał ponad czas w innych krajach, a spowodowane to było sytuacją polityczną. Także pozytywizm miał w naszej literaturze, muzyce i malarstwie głęboką treść romantyczną, bo jak nie zaliczyć Matejki czy Grottgera do tej epoki. W ramach konferansjerki epizodycznie wspomniałem Mickiewicza, Słowackiego i Norwida, a najsilniej zaakcentowałem tego który „rodem był Warszawianinem, sercem Polakiem, a talentem świata obywatelem”, a że przy fortepianie zasiadł jeden z najwybitniejszych polskich pianistów, Piotr Szychowski, to koncert ten nabrał niebywałego kształtu. Na zakończenie usłyszeliśmy utwory Jana Ignacego Paderewskiego, który kojarzy się z rokiem 1918, wolnością zdobytą i spełniającą marzenia kilku pokoleń, głównie romantyków. Piotr Szychowski, którego nikomu nie muszę przedstawiać, choć paradoksalnie bardziej znany jest poza Polską niż tutaj, zostawił nas w znakomitym nastroju. No, ale to los większości polskich wielkich artystów. Poza Polską przyzwyczajony jest do widowni liczącej nawet do 5000 osób, a w kraju, jak Chopin za życia, nie więcej niż 100 osób. Tego wieczoru, po koncercie wirtuoza najwyższej klasy wiedzieliśmy, że „Polska, to naprawdę piękny kraj”, przebogaty w wielkie postaci w dziedzinie literatury i muzyki Już samo wnętrze kościoła z XVII wieku tworzy niesamowitą aurę.